Głosowanie na dwie ręce.

AVATAR

No i stało się! Na ostatniej sesji Rady Gminy wybuchł mały skandal. Podczas głosowania na tablicy pojawił się głos radnego Henryka Krawczyka. Pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że radnego Henryka na głosowaniu nie było! Sytuację próbował wyjaśniać radny Andrzej Krawczyk, który jak twierdził przesiadł się ze swojego miejsca na miejsce brata.
No dobrze, mogło się zdarzyć, ale dlaczego na tablicy wyświetliła się informacja, że obaj panowie oddali głos? Na logikę rzecz biorąc Pan Andrzej oddał głos ze swojego pulpitu, a potem przesiadł się i zagłosował z pulpitu brata Henryka.

Hmmm. Nie podejrzewam nikogo o celowe działanie, ale niesmak jednak pozostaje. Jak było nie wiedzą najstarsi górale. Najważniejsze, że powtórzono głosowanie i wszystko wróciło do normy. Ale czy na pewno? System elektroniczny to duża wygoda: nie trzeba liczyć głosów „na piechotę”, można nagrać całą sesję, można kontrolować kolejność wystąpień, itd., itp. Ale o dziwo wadą systemu jest jego mobilność, gdyż cały pulpit do głosowania, wraz z mikrofonem można przesunąć, zamienić czy nawet wynieść z sali, ukrywając np. w kalesonach (wersja zimowa). A do tego – jak opisałem wyżej – można głosować na dwie lub więcej rąk. Aż prosiłoby się wyposażyć system w karty chipowe. Wtedy każdy radny przychodząc na sesje wprowadzałby kartę do czytnika i tym samym potwierdzał obecność. Jeżeli komuś wydaje się to zbyt nowatorskim rozwiązaniem to powiem tyle, że toalety w Urzędzie Gminy otwierane są właśnie takimi kartami.

Łukasz Grzelewski